Małgorzata I. Niemczyńska (ur. 1982 roku w Krakowie) – polska reporterka, pisarka i eseistka, absolwentka komparatystyki literackiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez około dwie dekady związana z „Gazetą Wyborczą”, „Dużym Formatem” oraz „Książkami. Magazynem do Czytania”, autorka książek Mrożek. Striptiz neurotyka oraz Borys albo Jeden dzień lata. W Uniwersum zapisała się przede wszystkim jako dziennikarka, która w 2017 roku samotnie dotarła na Szkolną 17 i przeprowadziła wywiad z Krzysztofem Kononowiczem.
Jest laureatką Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej, Nagrody Dziennikarzy Małopolski oraz Nagrody Krakowa Miasta Literatury UNESCO, była trzykrotnie finalistką Grand Press i nominowana do Nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej. Otrzymała również stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Niemczyńska przez około dwadzieścia lat pracowała dla Agory i „Gazety Wyborczej”, specjalizując się przede wszystkim w kulturze, literaturze, reportażu oraz rozmowach z ludźmi kultury. Pisała między innymi dla „Dużego Formatu” i „Książek. Magazynu do Czytania”. W 2013 roku wydała nakładem Agory książkę Mrożek. Striptiz neurotyka, będącą reportersko-biograficzną opowieścią o Sławomirze Mrożku. Była to pierwsza książka poświęcona pisarzowi wydana po jego śmierci. W 2015 roku zdobyła Nagrodę im. Barbary N. Łopieńskiej za najlepszy wywiad prasowy za rozmowę z Michałem Rusinkiem „Wdowy należy palić”, wcześniej opublikowaną w „Dużym Formacie”. W 2023 roku zadebiutowała jako powieściopisarka książką Borys albo Jeden dzień lata. Powieść rozgrywa się w ciągu jednego dnia w nienazwanym mieście pozostającym od lat w stanie wyjątkowym i składa się z przeplatających się historii kilkunastu bohaterów. W lutym 2024 roku Niemczyńska dobrowolnie zgłosiła się do zwolnień grupowych w Agorze i po około dwóch dekadach zakończyła pracę w „Gazecie Wyborczej”. W rozmowie z branżowym portalem Press.pl jako powód wskazywała pogarszające się warunki finansowe pracy.
Obecnie jest związana z Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK w Krakowie, gdzie pracuje w Dziale Wiedzy o Sztuce jako adiunktka, bibliotekarka i specjalistka ds. edukacji. Prowadzi również zajęcia i warsztaty poświęcone literaturze, pamięci i sztuce. Na jesień 2026 roku zapowiedziana została jej kolejna książka – Baba na barykadzie. Opowieść o Annie Świrszczyńskiej, biografia poetki Anny Świrszczyńskiej. Premiera została zaplanowana na październik 2026 roku.
17 lipca 2017 roku w „Dużym Formacie” ukazał się reportaż Niemczyńskiej „Krzysztof Kononowicz: Nie mam niczego”. Dziennikarka pojechała w tym celu do Białegostoku i osobiście dotarła na Szkolną 17. Sam sposób jej wejścia do Uniwersum był dość osobliwy. Z tekstu wynika, że przyjechała przede wszystkim sprawdzić, co po jedenastu latach stało się z człowiekiem znanym jej z wyborczego mema z 2006 roku. Nie była przygotowana na to, że wokół Kononowicza zdążyła już powstać regularna działalność jutubowa, a Major nie był przypadkowym „chudym mężczyzną” siedzącym przy stole, lecz współtwórcą rozwijającego się właśnie Uniwersum.
Niemczyńska zastała Kononowicza i Suchodolskiego w Belwederze, przeprowadziła rozmowę z Gospodarzem, opisała warunki panujące w domu oraz słuchała jego opowieści o polityce, Biurze Interwencji Obywatelskich, zmarłej matce i planach życiowych. Major cały czas znajdował się obok, nagrywał dziennikarkę własną kamerą, a następnie chętnie przebrał się w mundur do fotografii.
Z dzisiejszej perspektywy szczególnie zabawny jest więc fakt, że jedna z bardziej doświadczonych reporterek kulturalnych w kraju weszła do rozwijającego się Uniwersum niemal całkowicie od strony „Kononowicza z 2006 roku„, nie zdając sobie jeszcze sprawy z rozmiaru nowego internetowego świata, którego fragment właśnie sama zaczynała współtworzyć. Wizyta została również udokumentowana od drugiej strony. Major opublikował materiał zatytułowany „major wjta was”, dzięki czemu w Uniwersum zachował się nie tylko tekst Niemczyńskiej o mieszkańcach Belwederu, ale również materiał mieszkańców Belwederu o Niemczyńskiej.
11 lat temu film z Kononowiczem był przebojem co drugiej imprezy. Za wykreowaniem Kononowicza stać mieli działacze Polskiej Partii Narodowej. Co chcieli osiągnąć - trudno powiedzieć. Niemczyńska pyta Co pan teraz robi?
Jak będą pieniążki, to będę jeździć. Ten opel astra, co pani widziała, będę sprzedawać. Mam nowy na oku, będzie na benzynę i gaz, żeby było taniej jeździć - mówi mi Krzysztof Kononowicz, kandydat na prezydenta Białegostoku z 2006 roku.
Chwilę wcześniej stoję przy płocie i krzyczę.
Dzwonka nie ma, furtka zamknięta na klucz. Zarośnięty dom w dzielnicy Starosielce pokazała mi dziewczynka z psem. Pierwsza osoba, którą zapytałam. Rewir w miejscowym slangu nazywany jest „Meksyk” i w zasadzie nie powinnam zapuszczać się tu sama. Ale o tym nie wiem. Dowiem się po powrocie. Na razie próbuję sobie przypomnieć, czy się śmiałam. Wtedy.
11 lat temu film z Kononowiczem był przebojem co drugiej imprezy. Prosty mężczyzna w tureckim swetrze przedstawiał swój program: „…żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego”. Za wykreowaniem Kononowicza stać mieli działacze Polskiej Partii Narodowej. Co chcieli osiągnąć - trudno powiedzieć. Ale ubaw podkręcali nawet poważani publicyści. Jacek Żakowski i Piotr Najsztub zaprosili kandydata do telewizji.
- Na co dzień, pani kochana, mam dużo robotki - Kononowicz całuje mnie w dłoń dwa razy, prowadzi do wnętrza domu. Mieszka w nędzy. W powietrzu czuć smród. Na stole nieuprzątnięte talerze, z których jadł na śniadanie truskawki w towarzystwie chudego mężczyzny. - Wstaję, myję się, przyszykować trzeba pojemniki, pojechać do Domu Pomocy Społecznej w Białymstoku, przywieźć obiad. Potem grabki wezmę, od ulicy będę sprzątać. Dalej uprawiam politykę. Chcą nawet, żebym ja był prezydentem Polski. Zrobię głosowanie w internecie, na YouTubie, jeśli tak zdecydują, trzeba będzie kandydować, co zrobić. To od was zależy, nie ode mnie. Ale Andrzej Duda dobry prezydent.
Posadzili mnie na kanapie. Chudy mężczyzna chyba tu mieszka. Jest nazywany „Majorem”. Nagrywa mnie kamerką. Zaraz chętnie przebierze się w mundur do zdjęcia.
- Prowadzę biuro interwencji - ciągnie Kononowicz. - Ludzie tu ze sprawami przychodzą. Przykład? Musi być u nas obwodnica dla tirów, żeby środowiska nie zanieczyszczać, ja zgłosiłem, pani kochana, żeby był pod ziemią taki tunel, to mój projekt przeszedł, polskie firmy robią, wygrały przetarg. Dziś sobota, nie pracują, ale tak to chodzę, patrzę. O sprawę pani pyta? Była sprawa w sądzie, pieniążki wygrałem. Pobili mnie, okradli, po dziś dzień mam krwiaka pod okiem. Miałem tu z żoną mieszkać, już zapoznałem dziewczynę, ale sąsiadkę taką miałem, nagadała dziewczynie, że ja pijak, łachudra, że ciągam się po pociągach z babami. Dziewczyna uwierzyła, poszła. Mamusia moja umarła. Jak mamusia moja świętej pamięci chorowała, zajmowałem się nią cały czas, przychodziły siostry, patrzyły, nie widziały jeszcze, żeby tak pięknie chora była umyta. Bo ja nie brzydziłem się, jak mama moja w pościel robiła, podmywałem.
Zaczyna gwałtownie szlochać. Z kieszeni wyjmuje strzęp chustki. Proszę, żeby już o tym nie mówił. Może niech „Major” przebierze się w mundur, zrobimy to zdjęcie - tak proponuję. I wciąż nie pamiętam, jak to ze mną było. Śmiałam się wtedy?
Małgorzata I. Niemczyńska
Spotkanie z Kononowiczem okazało się w karierze Niemczyńskiej pojedynczym epizodem. Jej dalsza działalność pozostała związana przede wszystkim z literaturą i sztuką. Tym samym należy do tej samej kategorii postaci co część dziennikarzy i reporterów odwiedzających Uniwersum z zewnątrz – na krótko weszła do niego zawodowo, pozostawiła po sobie dobrze udokumentowany materiał i wróciła do własnego środowiska. Co ciekawe, po niemal dekadzie od wizyty na Szkolnej jej działalność zawodowa jest już znacznie bardziej związana z muzealnictwem i edukacją artystyczną niż z bieżącym dziennikarstwem. Według aktualnych danych MOCAK-u pracuje w Dziale Wiedzy o Sztuce, a 19 września 2026 roku miała prowadzić w muzeum warsztaty „Dokumentowanie życia”, poświęcone niezwykłemu archiwum 745 zeszytów Janiny Turek.