« miejsca
| Rodzaj | mityczna kraina pośmiertna / zaświaty Uniwersum |
|---|---|
| Patron | Jan Rodo Łoś |
| Status | odpowiednik nieba w folklorze Uniwersum |
| Przeciwieństwo | piekło z kotłem, w którym tuszą się dusze |
| Znani mieszkańcy | Jan Łoś, Wojciech „Major” Suchodolski, Leonarda Kononowicz, Bogumił Kononowicz, Józef Piłsudski, Wojciech „Akcent” Starosiuk, Teresa Korol, Jakub Wołąsiewicz, Nero |
Kraina Wiecznej Debesty – mityczna kraina pośmiertna funkcjonująca w folklorze Uniwersum Szkolnej 17, będąca jego własnym odpowiednikiem Nieba, Edenu, Valhalli, Sovngardu albo Krainy Wiecznych Łowów. Jest zasadniczym miejscem wiecznego odpoczynku zmarłych bohaterów oraz zwierząt związanych z Uniwersum, którym społeczność przyznaje pośmiertne prawo do uwolnienia się od ziemskich dymów, chorób, niedostatku, konfliktów, redaktorów i pozostałych niedogodności łez padołu. Patronem Krainy jest Jan Rodo Łoś, od którego języka wywodzi się sama debesta i z którym miejsce to pozostaje najmocniej związane. Po śmierci Janka w sierpniu 2020 roku w folklorze nie przestał on po prostu istnieć – zmienił miejsce zamieszkania (na stałe) i udał się do Krainy Wiecznej Debesty. Z czasem określenie zaczęto stosować również wobec innych zmarłych postaci Uniwersum.
W większości przypadków przeprowadzka do Krainy traktowana jest jako naturalne zakończenie ziemskiej kariery bohatera. Nie oznacza to jednak, że wejście przysługuje każdemu automatycznie, ponieważ boża brama Debesty pozostawia sobie możliwość zatrzaskiwania się przed szczególnie grzesznymi jednostkami, które zsyłane są do piekła zwanego pieszczotliwie piekiełkiem, gdzie mają smażyć się tuszyć się za doczesne przewiny, albo do bliżej nieokreślonego czyśćca, w którym mogą błąkać się do czasu rozstrzygnięcia swojego metafizycznego statusu.
Nazwa Krainy wywodzi się bezpośrednio z idiolektu Jana Łosia. Debesta należała do jego najczęściej używanych słów i posiadała znaczenie na tyle pojemne, że mogła określać osobę, rzecz, sytuację, stan ducha albo po prostu ogólną jakość rzeczywistości. Sam Jan wyjaśniał znaczenie tego pojęcia z charakterystyczną dla siebie precyzją:
- Kto zna słowa debesty, to wie co to znaczą, bo niektórzy to nie wiedzą o co to chodzi jeszcze, na dzień dzisiejszy, jak to się mówi, że słowo debest to debest.
Po jego śmierci termin bardzo naturalnie przekształcił się w nazwę łosiowych zaświatów. Jan stał się ich patronem i pierwszym całkowicie kanonicznym mieszkańcem, a zwrot o „odejściu do Krainy Wiecznej Debesty” zaczął pełnić w społeczności funkcję zarówno żartobliwego eufemizmu śmierci, jak i swoistej formuły pożegnalnej. Motyw został później utrwalony także w pseudoreligijnym folklorze wątku paranormalnego. Na jednej z tablic nagrobkowych przygotowanych dla Kononowicza pojawiło się odwołanie do nieistniejącej „Księgi Wiecznej Debesty, J.Ł.10.11”, czyniąc z Jana coś pomiędzy patronem, prorokiem, ministrem infrastruktury i autorem nieznanej nikomu ewangelii łosiowej.
Kraina Wiecznej Debesty pozwala folklorowi Szkolnej oswoić śmierć bohaterów bez całkowitego usuwania ich z dalszej historii. Zmarły przestaje uczestniczyć w ziemskiej fabule, ale pozostaje obecny w języku, memach, wspomnieniach i kolejnych opowieściach widzów oraz na kartach Kononopedii. Najlepszym przykładem pozostaje sam Jan Łoś. Jego śmierć zakończyła właściwe Uniwersum Łosiów, lecz nie zakończyła postaci Wujka Janka. W kolejnych latach funkcjonował już jako patron Krainy, spoglądający na ziemskie wydarzenia z miejsca, gdzie na dzień dzisiejszy i dzień jutrzejszy wszystko pozostaje debestą.
Do Krainy skierowany został również Wojciech „Major” Suchodolski. W jego przypadku wyobrażenie zaświatów zostało wzbogacone o bombaską część rzeczywistości – świat, w którym nitro przestaje szkodzić, Żubr zawsze pozostaje dobry jak rosół, nikt nie zabiera buteleczek, nie wysyła człowieka na tarapię i nie zmusza psychicznie do wyprowadzek. Nie trzeba nawet płacić tam nawet podatków!
W Krainie znajdują się jednak nie tylko bohaterowie późnej Szkolnej. Zaświaty Uniwersum obejmują także postacie należące do jego starszej historii, warmiańskiej genealogii Kononowiczów oraz mitologii Bombasu. Tym samym Kraina stanowi coś w rodzaju wspólnej przestrzeni pośmiertnej całego Uniwersum, do której kolejne pokolenia bohaterów dołączają niezależnie od tego, w jakiej epoce ziemskiej fabuły funkcjonowali.
Kraina nie posiada ścisłej geografii, granic ani jednej obowiązującej wersji krajobrazu. Powstaje raczej ze wspólnego obrazu budowanego przez widzów, którzy wyposażają ją w to, czego poszczególnym bohaterom najbardziej brakowało podczas ziemskiego życia. W odpowiedziach przekazanych administracji Kononopedii czytelnicy najczęściej przedstawiali ją jako spokojne miejsce wiecznego odpoczynku, wolne od chorób, niedostatku i szkodliwych skutków używek. Porównywano ją z Niebem, Edenem, Valhallą, Sovngardem, Nirwaną, Wyrajem czy Krainą Wiecznych Łowów, ale równocześnie wypełniano elementami pochodzącymi wyłącznie z folkloru Uniwersum.1). Jest więc miejscem mlekiem i miodem ludzkim płynącym (ziemskim odpowiednikiem jest Warmia), w którym nie grasuje młodzież bandycka, konflikty dawno zostały zakończone, a Bracia Kołodziej się pogodzili. Mleczko i kokokola mogą występować bez ograniczeń, ruda nie powoduje przykrych konsekwencji następnego dnia, a nitro - przynajmniej według najbardziej bombaskiej wersji zaświatów - nie szkodzi zdrowiu.
Dla Wujka Janka musi to być również świat, w którym hasioki nigdy nie zostają opróżnione przed jego przybyciem, zawsze można znaleźć w nich jakieś skarby i lesgos, a surowe żeberka z czosnkiem występują w ilościach nieograniczonych. Lotnisko Starosielce zostało tam wreszcie wybudowane zgodnie z jego projektem, działa bez zarzutów i pozwala karetkom psychiatrycznym oraz innym pojazdom latającym funkcjonować w sposób okuratny.
Według innych wizji po drogach Krainy poruszają się Nyski, Lubliny i stare Ople Astry, grille nigdy nie gasną, baba ziemniaczana się nie kończy, a Bombas pozostaje nareszcie w stanie trwałego pokoju. Można tam odpocząć od wszystkiego w jakiś sposób, co na ziemi prowadziło do awantur, pobytów w szpitalach, Choroszczy, dołka albo kolejnego spierdolenia ze stanowiska.
Nie istnieje więc jedna urzędowa mapa Wiecznej Debesty. Jest ona zbiorczą szkolniacką Arkadią, której wygląd zmienia się zależnie od tego, którego mieszkańca akurat wspomina widz.
Warmia i Kraina Wiecznej Debesty częściowo nakładają się na siebie znaczeniowo, ale nie są tym samym miejscem. Warmia w mitologii Uniwersum jest przede wszystkim wyidealizowaną krainą ziemską – kolebką okuratności, polskości, mleczka i wszelkich cnót przypisywanych jej przez Kononowicza. Dopiero wtórnie zaczęła pełnić również funkcję metafory Nieba. Kraina Wiecznej Debesty od początku ma natomiast charakter pośmiertny. Nie jest wspomnieniem utraconej ojczyzny ani regionem geograficznym, lecz miejscem, do którego można udać się dopiero po zmianie miejsca zamieszkania na stałe.
Przeciwieństwem Krainy Wiecznej Debesty pozostaje piekiełko, pomiędzy nimi natomiast może znajdować się bliżej nieokreślony czyściec. Społeczność nigdy nie opracowała oficjalnego regulaminu kwalifikacji pośmiertnej. O przydziale decydują przede wszystkim pamięć o danej postaci, jej ziemskie dokonania (prawdziwe, okuratne, a nie te mitomańskie) oraz aktualny osąd widzów. Zwrot „odszedł do Krainy Wiecznej Debesty” ma dlatego zwykle wydźwięk życzliwy albo przynajmniej pojednawczy. Stwierdzenie, że ktoś „tuszy się w piekle”, oznacza dokładnie odwrotną ocenę jego ziemskiej działalności.
Szczególnym przypadkiem pozostaje Krzysztof Kononowicz, którego pośmiertny przydział od początku budzi znacznie większe spory niż los pozostałych bohaterów. Z uwagi na całokształt ziemskiej działalności Warmianina, liczne konflikty, donosy, wyzwiska, wyrzucanie ludzi ze stanowisk, krzywdzenie zwierząt, obwinianie wszystkich dookoła, uprzykrzanie służby policjantom z trójeczki i ogólną skłonność do popełniania kolejnych grzechów przeciwko bliźnim oraz zdrowemu rozsądkowi, część społeczności uważa, że zamiast do Krainy Wiecznej Debesty trafił prosto do piekła, gdzie na dzień dzisiejszy siedzi w kotle razem z samym diabłem grogatym i odbywa karę za doczesne przewiny.
Łagodniejsza szkoła fandomowej eschatologii zakłada, że Krzysztof nie dostał się jeszcze ani do Debesty, ani do właściwego piekła, lecz błąka się gdzieś po czyśćcu, nadal głęboko przekonany, że został skrzywdzony, oszukany i bezprawnie zatrzymany w miejscu, w którym w ogóle nie powinno go być. Można przyjąć, że również po tamtej stronie składa już skargi do najwyższych instancji i żąda wypuszczenia, informując wszystkich zainteresowanych, że żadnej winy nie ponosi.
Istnieje wreszcie mniej popularna możliwość, że Warmianin jakimś metafizycznym błędem znalazł się jednak w pobliżu swojego ukochanego przyjaciela Wojtusia. Taki rozwój wydarzeń byłby jednak wyjątkowo niebezpieczny dla wiecznego spokoju Krainy, ponieważ po ponownym spotkaniu z Kśkiem Major prawdopodobnie jak najprędzej próbowałby się stamtąd ugułem wymeldować, względnie przenieść do najbardziej odległego sektora bożego odpowiednika Bombasu.
Miejsce pośmiertnego pobytu Kononowicza pozostaje więc jednym z nierozstrzygniętych zagadnień teologii Uniwersum.
Kraina Wiecznej Debesty posiada już pokaźną populację. Oprócz bohaterów, których przeprowadzkę do zaświatów obserwowała współczesna społeczność, zamieszkują ją również postacie należące do starszej historii Uniwersum, dynastii warmiańskiej a także bombaskiej mitologii.
Najważniejszym mieszkańcem i patronem całej Krainy pozostaje wspomniany już Jan „Rodo” Łoś. To od jego debesty pochodzi nazwa miejsca, wobec czego Wujek Janek zajmuje w nim pozycję gdzieś pomiędzy patronem, prorokiem, ministrem infrastruktury oraz kierownikiem miejscowego lotniska. Można przyjąć, że dzień dzisiejszy spędza tam na debeście, dzień jutrzejszy również będzie debestą, a wszystkie pierwsze i drugie sprawy, jak to się mówi, zostały nareszcie załatwione w sposób jak należy i tu tego.
Obok niego przebywa Wojciech „Major” Suchodolski, który po zakończeniu ziemskiego nitrosurvivalu może funkcjonować w Bombasie bez negatywnych skutków zdrowotnych. Jedynym potencjalnym zagrożeniem dla jego wiecznego spokoju pozostaje możliwość wpuszczenia tam Kononowicza.
W Krainie Wiecznej Debesty przebywa również Teresa Korol, czyli Santa Madre Teresa – seniorka Kartelu Łosiów, matka Jana i Wiesława. Najprawdopodobniej przebywa w pobliżu swojego syna, z którym również na ziemi została ostatecznie pochowana w jednym grobie. Santa Madre nie grozi już eksmisja, emeryturki nie trzeba przed nikim ukrywać, trupiarze nie przyjeżdżają po Wiesława, a żaden „Grubas ze Starosielc” nie urządza najazdu na rodzinny magazyn.
W Krainie mieszka też Leonarda Kononowicz, czyli Lonia – matka Krzysztofa i Bogusia, dawna gospodyni Belwederu, malarka i śpiewaczka. Po ziemskich przejściach z najmłodszym synem przysługuje jej przede wszystkim święty spokój i brak konieczności odpowiadania na pytanie, czy nadal leży na strychu. Jej pobyt w Debeście tworzy także naturalne połączenie pomiędzy właściwymi zaświatami Uniwersum a warmiańską gałęzią jego mitologii rodzinnej.
W pobliżu Leonardy przebywa jej starszy syn Bogumił „Boguś” Kononowicz, specjalista od rąbania drewka i jeden z najstarszych bohaterów drugiego planu Uniwersum. Po tamtej stronie może rąbać drzewko do woli, bez MOPR-u, Choroszczy, rodzinnych awantur i brata komentującego, czy robota wykonywana jest zgodnie z jego oczekiwaniami.
Szczególnie honorowe miejsce zajmuje Józef „Piułsucki” Piłsudski, którego biografia już od dawna informuje, że „jest w niebie teraz”. W mitologicznej genealogii Uniwersum funkcjonuje on jako domniemany praprapradziadek Kononowicza i jeden z najważniejszych przodków dynastii warmiańskiej. W Krainie może więc pełnić funkcję honorowego marszałka, nadzorując porządek z odpowiednio bezpiecznej odległości od rodzinnych sporów Kononowiczów.
W bombaskiej części Krainy służbę pełni Wojciech „Akcent” Starosiuk, lejtnant kontrwywiadu wojskowego BRL, dawny kompan Kononowicza i bohater klasycznych inscenizacji ery Niemieckiego. Po śmierci w 2019 roku może kontynuować służbę po drugiej stronie, pilnując granic Bombasu i dbając o to, żeby do Krainy nie przedostała się młodzież bandycka ani inne jednostki zagrażające wiecznej debeście. W przerwach od kontrwywiadu może konsumować placki i wadkę.
W Krainie Wiecznej Debesty znalazł się również Jakub Wołąsiewicz, polski dyplomata i wieloletni pełnomocnik rządu RP przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Z Uniwersum połączyła go całkowicie niezamierzona relacja z Majorem – to właśnie Wołąsiewicz reprezentował Polskę w sprawie Suchodolski przeciwko Polsce i w 2010 roku podpisał rządową propozycję ugody przewidującą wypłatę Wojciechowi 15 tys. zł za warunki panujące w zakładach karnych. Wołąsiewicz zmarł w 2016 roku, zanim Szkolna weszła w swoją internetową epokę, ale trafił do Krainy za swoje zasługi.
Szczególne miejsce w Krainie zajmuje również Nero, boży pies i jeden ze zwierzęcych męczenników Uniwersum. Po trzech latach pobytu na Szkolnej, sześciu latach spędzonych w schronisku i ostatnich miesiącach życia w adopcji, Nero może wreszcie mieć normalny dom, nieskończenie zawsze pełną miskę, spokój i warunki należne okuratnemu psu.
Do świata Wiecznej Debesty mogą trafiać również inne zwierzęta związane z dalszymi odnogami Uniwersum. W takim kontekście wspominano m.in. Rambo, psa Piotra WSW2). Zwierzęta mają prawdopodobnie prostszą procedurę przyjęcia niż ludzie, ponieważ zazwyczaj nie ciąży na nich odpowiedzialność za wojny redaktorskie, donosy, lateksizm, oszustwa, awantury i pozostałe ziemskie grzechy uczestników Uniwersum.
Lista mieszkańców nie jest zamknięta. Kraina pozostaje konstruktem fandomowym i wraz z upływem czasu mogą dołączać do niej kolejne postacie, o ile społeczność nie uzna, że właściwszym kierunkiem byłoby piekło albo dłuższy pobyt w czyśćcu.
W folklorze funkcjonuje również Księga Wiecznej Debesty, będąca czymś w rodzaju świętej księgi, zbioru proroctw lub zaginionego dzieła patrona Krainy. Jej istnienie zostało ujawnione na drugiej tablicy nagrobkowej przygotowanej dla Kononowicza. Umieszczono na niej stylizowaną sygnaturę:
Księga Wiecznej Debesty, J.Ł.10.11
Inicjały J.Ł. naturalnie wskazują na Jana Łosia, co dodatkowo wzmacnia jego pozycję jako patrona, proroka i głównego teoretyka zaświatów, nawet jeżeli sam Wujek Janek za życia nie zdawał sobie sprawy z tego, że po śmierci zostanie również autorem świętej księgi. Treść pozostałych rozdziałów Księgi pozostaje nieznana.
Kraina Wiecznej Debesty jest jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów sposobu, w jaki społeczność Uniwersum przetwarza wydarzenia tragiczne w dalszą część własnego folkloru. Śmierć bohatera nie musi oznaczać jego całkowitego zniknięcia. Zamiast tego zmienia on po prostu miejsce pobytu – z ziemskiego padołu przenosi się do przestrzeni, w której jego dawne problemy zostają rozwiązane zgodnie z logiką właściwą dla samej postaci. W tym sensie Kraina jest czymś więcej niż wyłącznie żartobliwym odpowiednikiem Nieba. Stanowi swoiste miejsce pamięci całego Uniwersum, pozwalające zachować zmarłych bohaterów w dalszej opowieści bez udawania, że nadal uczestniczą w ziemskiej fabule.
Można więc uznać, że gdziekolwiek właściwie znajduje się Kraina Wiecznej Debesty, na dzień dzisiejszy jest tam spokój, mleczko płynie, Bombas pozostaje bezpieczny, hasioki są pełne, a Wujek Janek pilnuje, żeby wszystko dobrze działało.
Debesty wam, ludzie okuratni.