| Dane biograficzne | |
|---|---|
| Imię i nazwisko | Tadeusz Truskolaski |
| Pseudonim1): | Truskawa, Truskolarski, Sucholaski |
| Data i miejsce urodzenia | 10 kwietnia 1958 roku Kapice Stare |
| Miejsce zamieszkania | Białystok |
| Specjalność | bycie winnym wszystkiego, piastowanie urzędu poza kadrem, odbieranie zaocznych rozkazów podczas kononoskopii |
Tadeusz Truskolaski (ur. 10 kwietnia 1958 roku w Kapicach Starych) – polski ekonomista, nauczyciel akademicki i samorządowiec, od 5 grudnia 2006 roku nieprzerwanie prezydent Białegostoku. W 2006 roku znalazł się na tej samej karcie wyborczej co Krzysztof Kononowicz, a następnie został rzeczywistym gospodarzem miasta, gdy drugi z kandydatów pozostał gospodarzem Belwederu.
W Uniwersum funkcjonował przede wszystkim jako Truskawa: odległa, niemal urzędowa siła wyższa, odpowiedzialna według Warmianina za śliskie chodniki, rachunki, decyzje miejskich instytucji i ogólny brak sprawiedliwości dziejowej. Kononowicz potrafił obarczać go winą za własne nieszczęścia, wzywać do interwencji, grozić rozliczeniem, a w chwili zagrożenia nawet ratować jego życie za pomocą donosu.
Określenie Truskolaskiego jako „rywala Kononowicza” jest prawdziwe wyłącznie w sensie wspólnego udziału w wyborach. W pierwszej turze 12 listopada 2006 roku Truskolaski otrzymał 42 889 głosów (48,49%), natomiast Kononowicz – 1676 (1,89%), zajmując szóste miejsce spośród siedmiu kandydatów. Do drugiej tury obok Truskolaskiego wszedł Marek Kozłowski. 26 listopada Truskolaski wygrał z wynikiem 53 018 głosów (67,25%) i 5 grudnia złożył ślubowanie.
Różnica 41 213 głosów nie przeszkodziła Kononowiczowi traktować później prezydenta miasta jak politycznego przeciwnika własnej rangi. W folklorze Uniwersum przegrana kampania zamieniła się w niedokończony pojedynek dwóch prezydentów: jednego z mandatem mieszkańców i drugiego z mandatem nadanym samemu sobie. Truskolaski wygrywał następne wybory, a w 2024 roku rozpoczął piątą kadencję; Kononowicz pozostawał kandydatem na kandydata i od czasu do czasu rozliczał jego rządy z barłogu w sali plenarnej na Szkolnej 17.
Dawniej Truskolaski należał do stałego zestawu nazwisk wywoływanych przez Kononowicza, kiedy zwykłe niepowodzenie należało podnieść do rangi sprawy państwowej. W lutym 2010 roku Konon złamał rękę na oblodzeniu i uznał, że winny jest prezydent, ponieważ nie odśnieżył Białegostoku oraz „zastawił pułapkę”. Najważniejszy wątek z tego okresu pojawił się 12 grudnia 2010 roku. Kononowicz siedział wśród niezapłaconych rachunków, rozpaczał nad pobytem Bogumiła w Choroszczy i twierdził, że Truskolaski się na nim mści. Następnie padł na kolana, prosząc Maryję i Jezusa o posadzenie go na tronie. Nagranie uruchomiło później wykopową akcję Karp dla Krzyśka, w ramach której zebrano 5859 złotych, i stało się jednym z klasycznych przykładów lamentu bembeńskiego.
25 stycznia 2012 roku Krzysztof wystąpił przeciwko ACTA. Przy okazji zapowiedział, że Truskolaski odpowie za swoje rządy, a internet będzie bezpłatny. Prezydent Białegostoku został w ten sposób wciągnięty również do polityki międzynarodowej.
Najbardziej przewrotny epizod ich jednostronnej relacji przypadł na grudzień 2012 roku. Kononowicz przekazał organom ścigania informację, według której Andrzej Pochylski miał planować zamach bombowy na prezydenta Białegostoku. W związku z wcześniejszą historią Pochylskiego służby potraktowały zawiadomienie poważnie; 14 grudnia działacz został zatrzymany, spędził kilka dni w areszcie i trafił na obserwację psychiatryczną. Prasa opisywała sprawę jako podejrzenie kierowania gróźb pod adresem Truskolaskiego. Pochylski oraz ludzie związani z Podlasiem XXI wieku przedstawiali ją później jako bezpodstawne oskarżenie i polityczną represję.
Donos miał znaczenie większe niż samo nazwisko niedoszłej ofiary. Doprowadził do zerwania części dawnego środowiska z Kononowiczem, w tym Adama Czeczetkowicza, i zamknął pierwszą epokę regularnych nagrań. Truskolaski nie wykonał w tym odcinku żadnego ruchu, a mimo tego znalazł się w centrum wydarzenia, które na dwa lata przyhamowało emisję serialu.
Znacznie bardziej namacalny związek z Uniwersum powstał za sprawą Rafała „Zielonego” Kosno. Dla Kosnp Truskolaski był twarzą magistratu i administracyjnej machiny, z którą Federacja Zielonych prowadziła kolejne wojny. Konflikt przedostał się na karty historii Uniwersum 2 listopada 2010 roku, kiedy straż miejska przyłapała Zielonego podczas pisania zielonym sprayem na wielkoformatowym plakacie wyborczym ubiegającego się o reelekcję prezydenta. Sąd uznał szkodę za wykroczenie i wymierzył Kosno 500 złotych grzywny.
Kolejna runda miała już charakter urzędowo-sądowy. Prezydent Białegostoku, działając jako organ nadzorujący stowarzyszenia, złożył wniosek o rozwiązanie Federacji Zielonych. Magistrat wskazywał na naruszenia ustawy o stowarzyszeniach, nieprzestrzeganie statutu oraz problem z wymaganą liczbą członków. Kosno uważał działanie za zemstę za jego protesty przeciwko miejskim inwestycjom; Truskolaski zapewniał, że sprawa „nie ma charakteru wendety”. 27 stycznia 2012 roku sąd rejonowy rozwiązał Federację, a 20 kwietnia sąd okręgowy odrzucił apelację Zielonego, wskutek czego postanowienie stało się prawomocne.
Rozwiązanie organizacji nie zakończyło aktywności Rafała, bo potem jak grzyby po deszczu pojawiały się następne stowarzyszenia, fundacja, petycje i odwołania.
Jan Łoś podchodził do prezydenta z właściwą sobie zmiennością. W wyborach samorządowych w 2018 roku głosował na Platformę Obywatelską i Truskolaskiego, a rozwój Białegostoku oceniał początkowo przychylnie, zwracając uwagę na komunikację miejską oraz inwestycje. Później przeszedł do krytyki „Sucholaskiego”, którego podsumował słowami: „głowa myśli, ale dupa nie”. Była to pełna recenzja samorządu w systemie politycznym Jana Rodo: zamiar uznany, wykonanie niedopuszczone do pełnej debesty.
W 2020 roku Łoś nominował Truskolaskiego – obok Pawła z Warszawy i Kinga of the Diamond – do odpowiedzi na swój Hotszyntczelet. Spośród nominowanych odpowiedział wyłącznie King, dlatego prezydencka szesnastka o lotnisku na Szkolnej nigdy nie weszła do miejskiego planu inwestycji.
6 marca 2025 roku, w dniu śmierci Kononowicza, Truskolaski opublikował na portalu X krótkie pożegnanie.
Wpis ściągnął na prezydenta falę krytyki. Internauci pytali, dlaczego miejskie instytucje nie przerwały wieloletniego wykorzystywania chorego mieszkańca przez mlecznych. Paweł z Warszawy zarzucił Truskolaskiemu i służbom wybiórczość: przypomniał sprawę psa Nero, w której stan psychiczny Kononowicza był przedmiotem ocen, i zestawił ją z późniejszym brakiem podstaw do przymusowego umieszczenia go w DPS-ie. Pod postem pojawiła się również notatka społecznościowa głosząca, że prezydent ignorował kierowane do niego sygnały o potrzebie pomocy.
Rzeczniczka prezydenta Urszula Boublej przekazała mediom, że Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie wykonał wszystkie działania możliwe w granicach prawa, lecz Kononowicza nie można było zmusić do przyjęcia pomocy. Szczegółów nie ujawniano ze względu na brak jego zgody. Według stanowiska miasta zgłoszenia trafiały również do policji, prokuratury i sądów, przy czym żadna z tych instytucji nie stwierdziła podstaw do przymusowego ograniczenia mu prawa decydowania o sobie.
Również 6 marca pod postem Truskolaskiego pojawiła się Community Note 2) o następującej treści: „ Prezydent Truskolaski ignorował kierowane do niego sygnały aby pomóc Kononowiczowi.”
Nazwisko Truskolaskiego wróciło jeszcze przed pogrzebem. 11 marca pobudzony Czeczetkowicz oznajmił, że prezydent miał zarządzić kremację ciała i cichy pochówek, aby Białystok „zatarł ślad” po Kononowiczu. Sam określił wiadomość jako nieoficjalną. Pogrzeb zorganizował MOPR, a urna została złożona 12 marca na cmentarzu przy ulicy św. Andrzeja Boboli. Epizod był ostatnim zastosowaniem dawnego mechanizmu: ilekroć w mieście zapadała niezrozumiała albo źle przyjęta decyzja, na końcu urzędowego łańcucha pojawiał się Truskawa.