Początek
14 sierpnia 2026, czyli kilka godzin po poprzedniej transmisji, rozpoczęto kolejną, która nie była już aż tak dynamiczna (przynajmniej na początku). Miało to związek z reperkusjami z poprzedniego lajta. Na wstępie Piotr odniósł się do użycia nazistowskiego pozdrowienia zapewniając, że ma zamiar ponieść za to stosowne konsekwencje i odpowiedzialność. Dodał, że w tej sytuacji nikt nie jest winny oprócz niego. Przeprosił przy tym osoby, które uraził swoimi słowami, ale zaznaczył, że jego zdaniem to była zaplanowana prowokacja. Potwierdził, że otrzymał bana na PrimeMMA, bo prędziutko go podpierdolono. W ok. 19 minucie lajta oczom widzów ukazała się opaska na nadgarstek z napisem „Media”, która była prawdopodobnie wejściówką na backstage PrimeMMA (Piotr otrzymał ją przy okazji Prime 18). Podobno miał też wejściówkę VIP, jednak oba przywileje już utracił, prawdopodobnie bezpowrotnie.
Sum zapowiedział, że jego kanał wkrótce zapewne zostanie zamknięty, co ma być konsekwencją zachowania na poprzednim lajcie. Wszystko nazwał „fajnie uknutą intrygą, nad którą nie panował, bo dołączeni do strima zostali ludzie, nad którymi nie miał żadnej kontroli”. Ponadto, za donos do prezesa freakowej federacji podejrzewał swojego brata, bo ten opublikował na swoim kanale Jutub wpis
niebezpośrednio mówiący o tym, co się wydarzyło. Na czacie zaczęto zarzucać WSW, że podpiera się innymi, próbując trochę rozmyć odpowiedzialność za własne słowa i przenieść ją na pozostałe, uczestniczące w lajcie osoby. Odniósł się do tego zaznaczając, że to były jego słowa i nie ma zamiaru na nikogo niczego zrzucać, bo on dobrze wie, co robił i jak robił. Ma też zamiar - o ile kanał mu nie spadnie - informować swoją społeczność na bieżąco „co i jak” w kwestii tego, co dzieje się w Uniwersum oraz w obrębie konsekwencji. Nie chciał już, by doszło do kolejnej wielostronnej, bo nie potrafił tego kontrolować i wyszło jak wyszło. Jakby coś, on nie zamierza się poddawać i jak najbardziej jest w stanie pójść do sądów-nie sądów by zeznawać na każdą ze stron. Gratulowal dla ekipy chodnikowej podejścia, w którym tamtym wydaje się, że poprzez angażowanie go w sprawy sądowe z Siewierską coś ugrają, mieszając bezkarnie jego kanał w ich konflikty oraz swoje sprawy. Tak nie będzie, bo jeśli doszłoby do jakichś rozpraw to on myśli mówić tylko prawdę.
Olgierdano
W okolicach 1 godziny 31 minut słuchaczom transmisji zaprezentowano materiał z kanału Wójcika, w którym informuje on, że „doszły go słuchy” o banie na PrimeMMA. Dodatkowo informowano Piotra na czacie, że donosicielem w sprawie wcale nie był jego brat, ale ten nie chciał w to uwierzyć. Materiał informujący o banicji włączono dwukrotnie aż na czacie pojawił się Olgierdano we własnej osobie. Poinformował Suma, że „on tylko pokazał maila osoby, która go zgłosiła” oraz, że Prime już nie zadzwoni. Wójcik stwierdził, że ma w dupie Prime i nie obchodzi go chodzenie WSW tam, na co ten drugi zareagował śmiechem, zwracając się tajemniczo do Olusia słowami, że „jego też dochodzą słuchy”. Poradził swojemu oponentowi dalej trzymać z osobami, które sprzedają go na wszystkie strony.
Na Barneja padły także podejrzenia o wznowienie kontaktu z chodnikowcami i próby wkupienia się w łaski Wójcika (bo skąd niby miał informacje o banie dla Piotra na Prime MMA).
Olgierdano, w trakcie trwania transmisji u WSW, sam poszedł w lajta, który został nawet uruchomiony u Piotra. Wójcik mówił, że prędzej czy później ban na federację musiał nastąpić. Przytoczył sprawę Kononowicza dając znać, że Piotr jest jedną z osób w nią zaangażowanych a ludzie, instytucje i organizacje wolą trzymać się od tego tematu z daleka. Ponadto można było usłyszeć frustrację Łukasza w kontekście niemieckiego instytutu zatrudniającego Siewierską, który nic sobie nie zrobił z jego zgłoszeń i donosów a Katarzyna miała nawet dostać awans. On tak tego jednak nie zamierza zostawić, bo to tak nie będzie, że Kasiunia sobie pozuje z jakimiś osobami ze świata fizyki a potem sobie wchodzi na Jutubę do WSW, „robi dymy” i wypisuje „takie rzeczy”. Tutaj Piotr po raz kolejny przyznał, że wszystkie te antysemickie treści jak i nazistowskie wyszły od niego. Wójcik przy okazji zarzucił narracji tworzonej podczas pierwszego lajta, że nikt nie pytał Piotra lub Katarzyny jak to się działo, że materiały i nagrywane przez Suma rozmowy dziwnym trafem znajdywały się na telefonie Marioli Nowak. Ta kwestia w dalszym ciągu pozostała niewyjaśniona. (W trakcie Piotrek udał się do Żabki po napój wysokoprocentowy). Wójcik wiedział, że jest słuchany na lajcie u WSW dlatego kazał mu się zastanowić, po której on stronie stoi, co spotkało się z odpowiedzią. W jaki niby sposób, sugerowany przez Łukasza, Sum powinien zareagować i co powinien zrobić - skłamać i powiedzieć, że to Katarzyna wypisywała wtedy te antysemickie rzeczy na jego kanale, skoro to on sam to robił? Zgodnie ze spostrzeżeniem Piotrka, najgorszy w tym wszystkim jest brak argumentów Wójcika w konflikcie z Siewierską. Jedynym argumentem jest to, co się dzieje na kanale u WSW tylko dlatego, że Siewiera jest managerką kanału, co automatycznie wplątuje Kołodzieja w każdą aferę oraz sprawia, że to on na tym obrywa. Jeden z widzów znajdujących się równolegle na dwóch transmisjach, wysłał dla Wójcika donejta z pytaniem o tę kwestię (wplątywania Piotra pośrednio w konflikt z Siewierą), na co sam zainteresowany zwrócił się do Suma pytając „jak to było z tym filmem z plakatowania i kto wrzucił go na kanał Piotra, skoro zarządzają nim tylko dwie osoby. Piotr odparł zarzut twierdząc, że jest w posiadaniu nagrań świadczących o wiedzy chodnikowców nt. takiego materiału oraz tego, że zostanie on opublikowany. Nie zdecydował się jednak publikować dowodu na swoją korzyść, chcąc podobno wykorzystać go w ewentualnym sądzie.
Lajt Wójcika został zakończony, więc transmisja w końcu przestała opierać się w dużej mierze na rówlonegłym słuchowisku. W 3 godzinie 45 minucie po raz pierwszy padła propozycja, aby może wykonać do kogoś telefon (wszystko to oczywiście w akompaniamencie olkoholu, który był regularnie spożywany). Piotrek nie wiedział do kogo mógłby zadzwonić a na czacie zaczęły pojawiać się głosy, żeby skontaktował się ze Sławkiem. Wyraził zgodę jeśli tylko ktoś wyśle mu prawdziwy numer do Nowaka, ale w międzyczasie poszedł do sklepu po kolejny olkohol i puścił widzom Lambadę.
Pierwszy telefon
W 4 godzinie 11 minucie jakiś człowiek zadzwonił do Suma z pytaniem „jak on mógł dać się tak zrobić”. To postać odgrywająca rolę w insurekcji mokotowskiej (rolę zdrajcy Pawła), niejaki Zakolman/Kazik75. Poradził Piotrkowi zweryfikowanie najbliższego otoczenia oraz, żeby na siebie uważał, bo on też kiedyś zaufał nieodpowiednim osobom. Cechą charakterystyczną rozmówcy było nieustanne potwarzanie frazy „wiesz o co chodzi”?.
Ubolewał, że z tym Prime tak wyszło, bo gdzieś w głębi duszy miał nadzieję, że Sumowi zostanie zorganizowana jakaś walka w federacji - podobno na październik miało być coś dogadane, ale stało się to, co się stało.
Człowiek dodał, że donos do prezesa PrimeMMA nie był sprawką Czaka, bo ten tylko otrzymał screena. Na koniec życzył Piotrkowi spokojnego snu…
Telefon od Minia So (ekipa z Jutuby)
Po telefonie od nieznanego szerzej w US17 człowieka do WSW zadzwonił moderator/jutuber Minia So, pierwotnie w stanie mocno wskazującym, co dało się słyszeć po głosie (później jakby mocno otrzeźwiał). Miał do Piotrka problem w związku z poprzednim rozmówcą, który sugerował, że przebieg wczorajszych wydarzeń był spowodowany manipulacjami i wpuszczeniem Piotrka celowo w maliny podczas wielostronnej z ekipą z Jutuby, Siewierską oraz Barnejem, niejako sugerując, że to przez nich Piotrek hailował. Minia poczuł się oskarżony, że miał jakiś wpływ na dalsze konsekwencje spowodowane poprzednim lajtem. Stanął więc w obronie całej grupy żądając od Suma wytłumaczenia tego, „co oni mu, kurwa, zrobili”. Tutaj Piotrek wskazał, że bez jego wiedzy na lajta wprowadzono Siewierską. Oparł się o chodnikową narrację mówiącą, że to właśnie ekipa jutubowa go wczoraj podpuściła i sprowokowała do takiego zachowania.
Minia znajdował się na urlopie i niby „wszystko go jebało”, ale wczoraj na trzyosobowej grupie (w składzie Minia So, Zachrek i Psychodeliczny Aniołek), której to jest jednym z uczestników, dano mu znać o lajcie WSW, podczas którego ma zostać podłączony również Piotr. Było to dla niego na tyle ciekawe, że uznał transmisję za wydarzenie, na którym warto być. Dodał, że te rozmowy, podczas których Sum jest sam, to nie ma za dużo do gadania, bo góra 15 minut i się wszystko pierdoli, dlatego właśnie padł pomysł, żeby wspólnie podłączyć braci na wielostronną. Zastanawiało go także, co złego jest w dołączeniu Siewierskiej do lajta. Jedyne, co wtedy było złego, to nazistowskie pozdrowienia Piotra, mimo mówienia mu o tym, by przestał.
Minia wydał krótkie oświadczenie opowiadając się za całą, trzyosobową ekipę, którą tworzy wspólnie z Psychodelicznym Aniołkiem i Zacharkiem: powiedział, że są po prostu fanami UniwerSUM Barnejowo, choć bardziej kibicują WSW. Z braćmi rozmawiają, bo lubią, ale nigdy ich z niczym nie podpierdolili, nie zrobiliby im żadnej krzywdy i nie przeszkodziliby im w żadnen sposób. Ogólnie - fakt faktem - dymy ich cieszą, ale nie chcą robić braciom żadnych problemów. Dla ekipy jutubowej to UniwerSUM to po prostu taka zabawa, sam Minia So nazwał siebie trollem i poprosił Piotrka, by nie dał się wkręcać w gówno mówiące, że ta ich ekipa chce dla braci czegoś złego.
Telefon od Nitroszczura (szoter, dawny chodnikowiec)
Po rozmowie z Minią So zadzwonił Nitroszczur z nieco odmienną narracją twierdząc, że - mimo wszystko - to Sum został sprowokowany (hailowanie było jego słowami, ale całokształtnie zdaniem Nitroszczura - to prowokacja).
Piotr postanowił zapytać szotera jak doszło do jego „zmiany postrzegania świata” mając na myśli zmianę frontu i odejścia z szeregów chodnikowców. Miało się rozejść o propozycję Nitroszczura odnośnie szotowania lajtów Olusia, na co ten początkowo się godził. Niestety z racji, że Wójcik nie zawsze kontroluje to, co mówi podczas transmisji, zdarzało się, że na strimach padało coś, co chciał ukryć. Nitroszczur jednak wszystko zapisywał, mimo sprzeciwów Olgierdano. Choć początkowo jedynie się przekomarzali, to ostatecznie Łukasz kategorycznie zabronił szotowania swojego kanału, ale nie został wysłuchany. Ponadto Olgierdano miał „zrobić pewną rzecz” w stosunku do Nitroszczura, co jest już niewybaczalne, ale nie zostało publicznie powiedziane, o co konkretnie chodzi (padła jedynie informacja o złamaniu prawa w kontekście ujawniania informacji z rozprawy).
Nitroszczur przyznał, że jego spojrzenie na Wójcika zaczęło się zmieniać tym bardziej, im bardziej poznawał postać osoby, którą w jakiś sposób podziwiał. Okazało się, że wcześniej nie wnikał twórczość Iławiaka, więc nie miał świadomości, kim jest.
Piotr zastanawiał się czy on ma w ogóle poukładane z Nitroszczurem, nazywając go przy tym „chłopakiem z plecakiem”. Przypomniał, że pierwszy raz spotkali się w Białymstoku pod Zodiakiem, ale nie mieli wtedy za dużo do pogadania, bo szoter był chodnikowcem. Podczas rozprawy na linii Siewierska-Wójcik, rozprawa okazała się niejawna i mimo, że WSW chciał brać w niej udział - pocałował klamkę. To wtedy Nitroszczur chciał spotkać Łukasza po raz pierwszy, ale do spotkania nie doszło. Ogólnie to zależało mu na tym, by zamienić ze swoim ex-guru choć kilka słów mimo, że WSW gdzieś między wierszami próbował ostrzegać szotera przed Grajewiakiem.
Piotr sam zakończył rozmowę z szoterem twierdząc, że ma informacje odnośnie jakiegoś numeru telefonu, pod który chciałby zadzwonić.
Zaczęły się próby dzwonienia, ale Piotr był już dość nietrzeźwy, co utrudniało całą operację. Nie wierzył, że pod tym numerem telefonu będzie osoba wskazywana przez czat uznając, że pewnie znowu został zrobiony w chuja. Osoba nie odebrała. Drugi numer telefonu tej osoby też nie odpowiadał i przez cały ten czas najdłuższą dyskusję jaką WSW z kimś przeprowadził to była poczta głosowa. Później było już tylko łolusiowanie i cała tyrada na temat tego, jaki to ten Łoluś jest.
Sławek i Mariola
Wycinek całej rozmowy znajduje się tutaj.
W 5 godzinie 29 minucie transmisji do Piotrka oddzwonił Sławek. Na wstępie został poinformowany, że jest na lajcie u największego patostreamera, w co Rudy na początku nie uwierzył stwierdzając, że musi to sprawdzić. W tle odezwała się Mariola mówiąc „halo” i panowała jakaś konsternacja, bo Sradek faktycznie próbował potwierdzać prawdziwość słów Piotrka i kazał mu chwilę poczekać. Dodał, że nie wie z kim do końca rozmawia, na co jego żona zawołała: „cześć Piotrek”. WSW też chciał się dowiedzieć z kim rozmawia i usłyszał od Marioli imię i nazwisko Mileny Madej, której słowa zostały sparafrazowane, bo żona Sradka zapytała Piotrka „czy ma przyjechać i włożyć mu pręta w macicę”. Rozbawiło to Piotrka a w tle było słychać, że Sławkowi udało się potwierdzić fakt, że - wraz z Mariolą - znaleźli się na lajcie. Powiedzieli, że chyba nie będą w stanie rozmawiać, bo właśnie są u znajomych na grillu i ci znajomi właśnie się temu przysłuchują. Dla WSW nie stanowiło to jednak żadnego problemu, bo stwierdził, że „przecież można się odnieść do jakichś zarzutów w tym momencie”. Rudy wyznał, że ma 4-5 promili coca-coli we krwi, co miało sugerować nietrzeźwość, dlatego może kiedyś umówią się na jakiś inny termin a Sum skieruje na niego mocne światło i otrzyma odpowiedzi na wszystkie pytania przy pomocy wykrywacza kłamstw. Rozmowa miałaby być kulturalna, ale Piotr na to srał, bo przecież on nigdy nie przeprowadza kulturalnych rozmów i jego rozmówca powinien o tym wiedzieć.
Ogólnie była wtedy godzina 22:34, Sławka zdziwiło, że jeszcze o tej porze będzie miał popularność i znajdzie się na lajcie. Ucieszył się sam z siebie, że od 7 lat trzyma fason i jest w stanie trzeźwo, choć głupio gadać. Piotr na poważnie nie miał pojęcia z kim rozmawiał, bo uznał siebie samego za najgorszego patostreamera w Polsce i nie rozumiał, dlaczego Sradek z nim rozmawia i się „reklamuje” na tym strimie. Nowak uznał, że gdyby pił, to wtedy by miał kanał i oglądalność, ale że nie pije, to nie ma kanału.
Piotr w trakcie rozmowy ponownie weryfikował z kim rozmawia, bo zadał pytanie czy połączył się z Rudym, na co otrzymał odpowiedź twierdzącą, mówiącą: „niestety”. Wciąż panowała jakaś dziwna konsternacja. Mariola, z uśmiechem na ustach, zażartowała z fruwającej w Uniwersum teorii mówiącej o tym, że informacje z telefonu WSW dziwnym trafem przedostają się w jej ręce i trafiają na jej urządzenie. Powiedziała, że zacznie kontrolować Piotra telefon i zaraz wszystko mu posprawdza. Sradek podjął dowcip i wtórował żonie mówiąc, że „przejmują telefon” oraz, że „właśnie widzą, że zgolił wąsy i siedził na kilbu”. Piotr prawdopodobnie stracił orientację co do biegu wydarzeń, bo odpowiedział tylko „aha” i zdementował jakoby siedział na kiblu. On nie wiedział, ale to było dobre. Rudy zadał wtedy pytanie „czemu”, ale Piotr nie wiedział „czemu”, ale sobie pogadali i było bardzo dobrze.
W tym momencie do Marioli równolegle zadzwonił Kawula żądając przekazania mu Sradka do telefonu, który przecież wtedy rozmawiał z Piotrkiem. Z powodu, że Marzenę słychać było w tle, Suma zaczęło zastanawiać „co ta kobieta pierdoli”, bo on nic nie słyszał. Otrzymał od Sradka informację, że w tym momencie do jego żony zadzwonił hejter i jest właśnie opierdalany przez Mariolę. To zdawało się nie mieścić w nietrzeźwej głowie Suma, bo zdziwił się, że w tym momencie do małżeństwa jeszcze ktoś dzwoni. WSW, próbując przywołać zmętniony umysł do należytego porządku, podjął w końcu jakieś w miarę sensowne pytanie, które skierował do Rudego: czy to, co robił Zielony kiedy Kononowicz leżał w szpitalu, było dobre (chodziło o ozonowanie). Według Rudego ozonowanie to dobra rzecz, bo zabija bakaterie, ale nie wiedział dla kogo, skoro w domku drewnianym już nikt nie mieszkał. Kolejne pytanie dotyczyło tego czy Sławek boi się Zielonego, co skłoniło go do dłuższego zastanowienia. Powiedział, że woli żyć w zgodzie, przyjaciół trzymać blisko a wrogów jeszcze bliżej. Stwierdził jednak, że źle to zabrzmiało, bo on nic do Rafała nie ma.
Piotr miał chęć zakończyć tę rozmowę. Przeprosił Nowaków za to, ze połączył się nie z tymi ludźmi, z którymi chciał.
Kawula
Po rozmowie z Mariolą i Sławkiem, Konrad przekonywał Suma, że to faktycznie byli oni, ale pewnie nie siedzieli u żadnych znajomych na grillu, bo kto chciałby przebywać z takimi ludźmi. Dodał, że to on dzwonił do Marioli i chciał, żeby ta dała mu męża do telefonu. Na żal Piotrka odnośnie wypierdolenia wszystkiego przez Olusia na x.com Konrad stwierdził, że aż żal było nie skorzystać z tej okazji i nie strzelić do pustej bramki. WSW z jakiegoś powodu zrobił sobie z lewej ręki chodnikowców powiernika i doradcę, ponieważ w dalszym ciągu wypytywał go o kwestie Łolusia - m.in. dlaczego używa jego kanału do wojen z Siewierską.
Co do Katarzyny, Konrad niby nic do niej nie ma, ale uważa ją za złą osobę, bo podczas afery pampersowo-szpitalnej Kasiunia z „podnieceniem” twierdziła, że „rzucili Krzysia na zaszczaną wersalkę” (Patrz: perspektywa Piotra WSW. Kawula porównał funkcjonowanie Siewiery jako managerki kanału Piotra do prowadzenia burledu przez dwie osoby, z czego jedna osoba stręczyłaby sobie panienki a druga by twierdziła, że nie ma wpływu na tę pierwszą. Co do donosu do prezesa Prime MMA, wg. Konrada to był jakiś „debil od Barnejka”, skoro Barnejek był w posiadaniu takich informacji i wrzucił to w formie tajemniczego wpisu na Jutubę. Ponadto rzecznikował ws. Olusia uznając, że krupski wilm ukazujący maila do Prime MMA został przez Wójcika opublikowany tylko dlatego, by udowodnić, że autorem donosu nie był on.
Zakończenie
Po zakończeniu rozmowy z Kawulą, Piotr przepuścił tyradę na wykop.pl i tag #kononowicz wyśmiewając ludzi, którzy są - jego zdaniem - pozbawieni obywatelstwa. Później zaczęło się łolusiowanie i próby dodzwonienia się do Mileny. Ta jednak nie odebrała. W 6 godzinie 35 minucie lajta ktoś próbował dobić się do WSW, jednak ten nie odebrał pytając o to czy w ogóle powinien. Sama zainteresowana „tajemnicza postać” miała do niego napisać, że nie chce występować na tej transmisji.
Narracja zmieniła się diametralnie. Piotr zagroził „kurwom” mówiąc, że „wszystko wyjdzie na świat dzienny” oraz, że on Łukaszkowi przed każdym sądem udowodni, że - wraz z ekipą chodnikową - są kurwami. Pojawiło się pytanie o to, kto chciał zlecić pobicie Ogolonych nóżek, czyli Stanisława Kuchtyka. O tym wszystkim ma wiedzieć sam Olgierdano i za to, co chodnikowcy zrobili WSW strzeli ich chuj. Należy nadmienić, że nagle rozpoczęła się seria nieodebranych połączeń do Piotrka. Mają bowiem istnieć nagrania i dowody na to kto, kiedy i gdzie chciał pobić Kuchtyka. Niech się Wójcik zastanowi, w czym on, kurwa, uczestniczył. Poziom zdenerwowania Suma był wysoki jak na stan olkoholowy, w jakim się znajdował. Wyznał, że on może zeznawać przed sądem co gadał na Żydów a także odnośnie Niemców itd. itp., ale zastanawiało go, czy sytuacja Olgierdano poprawi sie po tym, co usłyszą ludzie. Nazwał go również pierdolonym cwaniaczkiem i kazał zamknąć wszystkie mordy na jego temat (mordę Olusia i całej jego pierdolonej bandy) a Milenie kazał, by przekazała Olusiowi, aby ten się od niego odpierdolił.